KRZYK

Nikt z nas nie prosił się na ten świat. Nikt świadomie, ani tym bardziej, dobrowolnie, nie podjął decyzji o swoim początku. Wypchnięci przez skurcze mięśni matek, wyciągnięci przez lekarzy- wobec każdego z nas musiano użyć siły, by wcisnąć nas w rzeczywistość.

Pierwszy oddech rozdziera nasze małe ciałka od środka, rzeczywistość kłuje organy i boli tak bardzo, że jedyną zdrową reakcją jest krzyk. Gdybyśmy rodzili się w pełni sił, pewnie bylibyśmy w stanie stawić naturze większy opór. Gdybyśmy już wtedy mieli świadomość, rozumielibyśmy co tak bardzo uwiera nas po zewnętrznej stronie brzucha. Gdybyśmy umieli mówić- może moglibyśmy wytłumaczyć to tym, którzy oswoili się już z rzeczywistością, tym którzy oddychają bez bólu, odruchem bezwarunkowym, miarowo. Rodzimy się jednak nadzy, bezsilni, nieświadomi, niemi- jedyną naszą bronią przed światem jest krzyk, jedyną formą buntu- wrzask.

Szybko jednak i nas przestaje kłuć powietrze, zaczynamy oddychać bez bólu, odruchem bezwarunkowym, miarowo. Na wzór naszych opiekunów przybieramy pozycję pionową, naprzemiennie poruszając kończynami dolnymi opanowywujemy chód. Nasze neurony stroją się i synchronizują- zyskujemy świadomość, dzięki której budować możemy własne myśli. Zaczynamy kontrolować i kształtować wydawane z siebie dźwięki za pomocą krtani i języka- myśli obierając w słowa. Wchodzimy w coraz to nowe role, po to by z nich wyrosnąć i przyjąć następne. Im jednak większą mamy wprawę w życiu- tym mniejszej uwagi i świadomości ono wymaga- nasze dni toczą się tempem miarowym, żyjemy coraz bardziej odruchem bezwarunkowym.

Edvard Munch - Krzyk

Postać na obrazie Edvarda Muncha, mimo postury człowieka dorosłego, jest łysa, jej twarz jest bezpłciowa, niczym twarz dziecka. Zobrazowany przez malarza „Krzyk” przedstawia bowiem ten pierwszy, instynktowny wrzask, ten ból egzystencjalny z którego nie sposób wyrosnąć, nawet jeśli nasze ciało jest dojrzałe, oddychanie nie sprawia bólu, a stawianie kroków nie wymaga już całej naszej uwagi.

Rodzimy się miękcy jak plastelina i to zastana rzeczywistość nadaje nam kształt- przyjmując narzucane z góry schematy potulnie zajmujemy swe miejsce w jej szczelinach. Pod stertą wszystkiego, czego się zdążyliśmy nauczyć i do czego przywykliśmy, pod tym co w świecie nas zachwyca i urzeka- wciąż tli się ten pierwotny krzyk- wciąż są fragmenty rzeczywistości wobec których podnosimy bunt, fragmenty które kłują nas od środka, na które jedyną zdrową reakcją jest dziki wrzask- to on poświadcza o tym, że wciąż jesteśmy ludźmi z 10 punktami w skali Apgar.

Z czasem nasze ciała i umysły nabierają siły- stajemy się twardsi niż rzeczywistość. Tym razem to my możemy ją odkształcić, zostawić na niej swój ślad: wypisać patykiem jak na świeżym betonie swoje imię, namazać bazgroły, odcisnąć swoją twórczość lub wyrzeźbić w niej ideały. Nie da się kształtować rzeczywistości bez świadomości, odruchem bezwarunkowym. Nie da się wyginać jej ram, pokornie się w nich gnieżdżąc. By zmienić świat, musi być w nas bunt na zastaną sytuację, musi być w nas krzyk tak mocny, że jak na obrazie Muncha – rzeczywistość wokół wprawia w drżenie, wrzask tak głośny, że cały świat w rytm naszych fal dźwiękowych się kołysze.

Dostawaj powiadomienia o wpisach mailem

KRZYKNIJ:Share on FacebookTweet about this on TwitterGoogle+Share on RedditEmail to someoneshare on Tumblr