#pizzagate

Kiedy Wikileaks ujawniało skandale dotyczące Hillary Clinton i jej politycznego otoczenia, media wymownie milczały. Nie oburzały ich kłamstwa w sprawie prywatnego serwera byłej sekretarz stanu i samego prezydenta Obamy. Nie widziały nic złego w prowadzeniu polityki „pay for play” – czyli wykorzystywaniu swojego stanowiska w państwie do czerpania finansowych korzyści. Nie spędzał im snu z powiek fakt, że kandydatka na prezydenta była hojnie finansowana przez kraje, które zezwalają na działania gnębiące kobiety, mniejszości seksualne i religijne. Nie zainteresowali się tym, że Hillary Clinton świadomie sprzedawała broń państwom i organizacjom wspierającym ISIS. Zamiast o tym wszystkim, media grzmiały w narastającej złości, że to Donald Trump jest największym zagrożeniem dla ładu światowego, że jego popularność świadczy o niechybnym upadku cywilizacji zachodniej, a każdy kto ośmiela się tę narrację strachu podważać jest marionetką Putina, tajnym agentem Rosji.

Milczenie mediów w tym temacie nie zapewniło jednak ciszy – alternatywne źródła informacji i zwykli ludzie zaczęli samodzielnie zgłębiać i rozpowszechniać ujawnione przez Wikileaks fakty w internecie. Początkowo wszystkie te starania były szeptem, który łatwo było zagłuszyć. Z czasem jednak głos oburzonych się podnosił, fale dźwiękowe docierały do coraz szerszego kręgu odbiorców, wirusowe posty i memy niosły się echem po internecie. Wtedy internauci zaczęli krzyczeć o #pizzagate, a oskarżenia były tak wielkie, ich głos tak donośny, że nawet media głównego nurtu dłużej nie mogły milczeć – musiały się do całej sprawy odnieść, ukrócić spekulacje, wyszydzić, zdementować.  Wszystkie media zgodnym chórem wysłały w świat stanowczy komunikat: #pizzagate to stek wydumanych kłamstw, foliarstwo, teoria spiskowa bez oparcia w faktach, szyta tak grubymi nićmi, że tylko największe oszołomy są w stanie brać ją na poważnie. Ale internauci przez media ochrzczeni jako trolle nic sobie nie robili z tych zapewnień i dalej drążyli, dociekali, znajdywali nowe poszlaki, wysuwali nowe oskarżenia. W końcu nieomal doszło do tragedii – uzbrojony w karabin półautomatyczny 28-letni chłopak, który uwierzył w tę fałszywą i niedorzeczną teorię spiskową wszedł do pizzerii Comet Ping Pong i oddał strzały. Jak potem zeznał policji sprawca „wziął ze sobą broń by móc odbić więzione w pizzerii w charakterze seksualnych niewolników dzieci, kiedy jednak przeszukał restaurację i zorientował się, że żadnych maltretowanych dzieci tam nie ma, spokojnie oddał się w ręce policji„.

To oczywiście jest tylko jeden z dwóch alternatywnych nurtów narracyjnych całej tej historii. Nurt forsowany przez media, w którym James Alefantis – właściciel rodzinnej pizzerii w stolicy Stanów Zjednoczonych jest przypadkową ofiarą internetowego szaleństwa. W tej narracji grupa oszołomów bezpodstawnie oskarża uczciwych, Bogu ducha winnych ludzi o największe możliwe zbrodnie, szargając ich dobre imię, nękając ich i naruszając ich prywatność, wreszcie – zagrażając im w ich miejscu pracy, gdzie po prostu chcą robić swoje – czyli pizzę.

Ale jest też druga wersja tej historii, znana jako #pizzagate. W tej narracji amerykańskie elity polityczne tworzą tajny krąg o charakterze pedofilskim, zaangażowany w handel ludźmi, pizzeria Comet Ping Pong jest jedynie przykrywką tego typu nielegalnych operacji, a rzekomy atak szaleńca (aktora z profilem na IMDb) został zaaranżowany po to by odwrócić w powszechnej percepcji role – z oprawcy uczynić ofiarę i tym samym zyskać wymówkę by aktywnie i otwarcie zwalczać wszelkie źródła informujące o aferze #pizzagate w ramach szerokiej akcji walki z fałszywymi niusami.

Komentując tę sytuację Barack Obama powiedział:

W czasach w których istnieje tak dużo celowych dezinformacji, tak dobrze zakamuflowanych, że zdają się być wiarygodne gdy patrzysz na nie na Facebooku czy w telewizji – jeśli nie będziemy poważnie traktować faktów i tego co jest prawdziwe, a co nie, jeśli nie jesteśmy w stanie oddzielić rzeczowych argumentów od propagandy, to mamy problem. Jeśli fałszywe i prawdziwe informacje zlewają się w jedno i nie da się jednych odróżnić od drugich to nie jesteśmy w stanie stwierdzić czego warto bronić, za co warto toczyć walkę.”

Trudno nie zgodzić się z tym sądem – wszyscy powinniśmy starać się opierać swoje przekonania na prawdzie – a tym samym zwalczać dezinformację i propagandę. Ale to nie kto inny jak właśnie media, które teraz tak usilnie forsują wersję w której #pizzagate jest wyssaną z palca teorią spiskową – to właśnie one przez całą kampanię wyborczą wiodły prym w publikacji celowych dezinformacji, tak dobrze zakamuflowanych, że zdawały się być wiarygodnymi. To właśnie media tuszowały skandale, które zdawały się być tak wielkie, że aż niewiarygodne. Dlaczego tym razem mamy im uwierzyć na słowo? Skoro media kłamały w wielkich sprawach już wielokrotnie, skoro i w nich uderzyły publikacje Wikileaks – obnażając nieuczciwość, brak rzetelności i służalczą wręcz postawę wobec sztabu Hillary Clinton – to dlaczego tym razem mamy im uwierzyć, że nie próbują wyciszyć afery po to by ponownie chronić interesy swoich „panów”? Która więc narracja odbija prawdę, a która jest jeno przeczywistością?

O co chodzi w #pizzagate?

Oto John Podesta – szef sztabu Hillary Clinton:

Początkiem afery były jego maile, które Wikileaks zaczęło publikować porcjami na miesiąc przed wyborami. Z czasem zauważono, że podejrzanie często ludzie prowadzący kampanię kandydatki Demokratów zamiast pisać o wiecach, datkach czy przemówieniach zgłębiają temat pizzy (słowo użyte 149 razy), czy hot dogów (73 razy). Co więcej, słów tych używa się w dziwny sposób, w kontekście który nijak nie pasuje do zwykłego ich znaczenia, o czym szerzej za chwilę. Internauci więc wywnioskowali, że za słowem „pizza” , czy „hot dog” kryć się musi coś innego, niż przekąski. Wtedy z wyjaśnieniem pośpieszyli internauci buszujący po ciemnych zakamarkach internetu (dark-webie) – czyli w sieci ukrytej, gdzie można znaleźć wszystko to, co w internecie powierzchniowym jest zakazane – od marihuany, przez płatnych zabójców, kanibali aż po pornografię dziecięcą. W ciemnym internecie – mimo, że obie strony wykorzystywać muszą narzędzia wielokrotnego szyfrowania mające zapewnić anonimowość, istnieje też specjalny kod, który stosują pedofile i handlarze ludźmi celem zamaskowania prawdziwego przedmiotu zawieranych transakcji:

hot dog – oznacza chłopca

pizza – dziewczynkę

ser (cheese) – małą dziewczynkę

makaron (pasta) – małego chłopca

lody (ice cream) – męską prostytutkę

orzechy lub orzeszki (walnuts lub nuts) – osobę ciemnoskórą

mapa (map) – spermę

sos (sauce) – orgię

Po rozszyfrowaniu według tego klucza wiadomości mailowych Johna Podesty internauci zaczęli zgłębiać kolejne wątki, a i one rozgałęziały się na następne i dopiero cała ta sieć wątków, poszlak i powiązań tworzy razem aferę znaną jako #pizzagate.

Co skrywają maile

Hola, hola! – ktoś zawoła – stosując tego rodzaju klucz z każdego można zrobić pedofila! W końcu każdy chyba w wiadomościach prywatnych pisał kiedyś o pizzy, hot dogach, orzeszkach czy lodach. Przyjrzyjmy się więc temu w jakim kontekście słowa te padały.

Tony – brat szefa sztabu Hillary Clinton – Johna Podesty proponuje mu pizzę. John odmawia, bo jest zbyt zmęczony, a następnego dnia ma zaplanowaną podróż do Michigan. Zwykła rozmowa, która nie budzi żadnych podejrzeń co do kontekstu.

Kolejna wymiana maili między braćmi: Tony pyta Johna czy chciałby dostać pizzę na godzinkę – nie na za godzinę, tylko na godzinny odcinek czasu. Kto użycza jedzenie? Sformułowanie jest dziwne, ale wciąż jeszcze nie alarmujące. Do tej pory oba wątki brzmią dość niewinnie i trudno dopatrzyć się w nich czegoś niewłaściwego, może za wyjątkiem dziwnej obsesji związanej z włoską kuchnią. Dalej jednak sprawy się komplikują:

Kathryn Tate – jak się dowiadujemy z późniejszego maila – agentka nieruchomości, pisze, że sprawdzając dom znalazła kwadratową, biało – czarną chustkę na kuchennej wyspie. Mail zostaje przesłany dalej do Johna Podesty z taką oto treścią: „Agentka nieruchomości znalazła chustkę (myślę, że z mapą która zdaje się być związana z pizzą). Czy to Twoja? Mogą Ci ją podesłać, jeśli chcesz. Wiem, że teraz jesteś zajęty, więc nie musisz odpisywać jeśli to nie Twoja lub jeśli jej nie chcesz„. Dlaczego ludzie, którzy mają więcej pieniędzy niż kiedykolwiek zdążą wydać przejmują się pozostawioną na blacie kuchennym chustką, do tego stopnia by wspólnie planować i analizować, czy odesłać ją właścicielowi, czy też nie? I, jeśli wiadomość ta używa słów w zwykłym ich znaczeniu, a nie posługuje się pedofilskim kodem, to co oznacza sformułowanie: „chustka z mapą związana z pizzą„? Dlaczego New York Times próbując obalić teorię #pizzagate nie załączył tego maila?

To czym w środowisku pedofilskim jest „chustka z mapą związana z pizzą” wyjaśnić mogą obrazy Kim Noble – ofiary pedofilii, która w skutek traumatycznych przeżyć cierpi na wielokrotne rozszczepienie osobowości. Na swoich obrazach maluje wspomnienia tego, co ją dotknęło. Oto przykład:

Na obrazie widzimy akt pedofilski wykonywany z zachowaniem obrządku opisanego przez Aleistera Crowleya – grupa dorosłych tworzy krąg (mający zapewnić zachowanie energii w jego środku), w centrum zaś mężczyzna gwałci małe dziecko na białej chuście – a dziecko przez zadawane mu cierpienie „opuszcza swoje ciało”. Chusta ma nasiąkać mieszaniną krwi i spermy i traktowana jest przez pedofili jak trofeum – jak poroże dla myśliwego. Czy o tego rodzaju chustę chodzi w mailach Johna Podesty?

Mail grupowy – uczestnicy wątku umawiają się na wspólne świętowanie urodzin Tony’ego Podesty na kilka dni przed zaplanowaną „pizzową extravaganzą„. Ponownie zadajmy sobie pytanie: czy osoby na samym świeczniku największego mocarstwa świata najbardziej na świecie podniecają się włoskim plackiem i tylko wyczekują tego dnia, kiedy ponownie zjedzą pizzę? Czy też raczej chodzi o coś innego?

Mail do Johna Podesty: „Marzeniami jestem przy twojej budce z hot dogami na Hawajach„. Czy John Podesta – szef sztabu wyborczego Hillary Clinton, który wcześniej prowadził kampanie Billa Clintona i Baracka Obamy, a w przypadku wygranej kandydatki Demokratów piastowałby urząd sekretarza stanu – dorabia sobie sprzedając hot dogi na Hawajach?

Znajomy pisze do Johna i jego żony – Mary, że zamiast tak to robią zazwyczaj, wysłać mu makaron z doskonałymi sosami, wysłali mu wspaniały i kuszący zestaw serów. „PS. Myślicie, że lepiej mi pójdzie gra w domino na serze niż na makaronie?” Czy w tej wiadomości faktycznie chodzi o stawianie kostek domino na makaronie lub serze? Czy raczej chodzi o coś innego?

Jennifer Palmieri pisze, że niestety stoją w korku i nie dojadą na umówione spotkanie. „Będzie mi musiał wystarczyć makaron który John dał nam na święta Bożego Narodzenia„. Wiadomość wysłana 1 marca – czy pani Jennifer pisze Johnowi Podeście, że będzie jadła jego ponad 3-miesięczny makaron? Co ciekawe ta pani ostrzegała w ciemno na Twitterze, że jeśli Wikileaks ujawni jakiś duży skandal – to będzie to zapewne kłamstwo.

Jeśli nie wie, co Wikileaks miałoby ujawnić, to skąd może wiedzieć czy jest to prawdą czy kłamstwem? A może pani Palmieri wie, co Wikileaks mogłoby ujawnić i tego się obawia, stąd dziwny tweet mający na celu zawczasu to podważyć?

W 2008 roku James Alefantis zorganizował w swojej restauracji Comet Ping Pong imprezę ze zbiórką pieniędzy na kampanię Baracka Obamy. Zebrał 40 tysięcy dolarów. „Żałuję jedynie, że nie zrobiłem ci dobrej pizzy, kiedy mogę?

Laura Macrorie rozesłała 10 – minutową ankietę dotyczącą schłodzonych deserów. Tytuł wiadomości brzmi: „Dziś lody za darmo / w czasie wolnym!„. Następnie dodaje post scriptum: „Przepraszam za mylący tytuł wiadomości ale hej – tylko dlatego ją przeczytaliście, prawda?” Skoro treść wiadomości faktycznie dotyczy lodów i innych deserów, to czy tytuł faktycznie jest aż tak mylący? A może odbiorcy mogli zrozumieć go inaczej i to dlatego otworzyli maila? W odpowiedzi na to Kris Cleary odpisuje: „Uważam lody, ich zakup i konsumpcję za poważny biznes. Nie możemy tym terminem sobie ot tak swobodnie rzucać w codziennych odniesieniach, a już na pewno nie w połączeniu ze słowem „darmowe”.

Zaproszenie na imprezę na farmie „Lovettsville” (farma miłości). „Planujemy podgrzać wodę w basenie, więc będzie można pływać. Bonnie zamówi Ubera by przetransportować Ruby, Emersona i Maeve Luzzatto (lat 11, 9 i prawie 7) więc będziesz mieć dodatkową rozrywkę – zapewniam, że dzieci będą w basenie„. O organizację jakiego rodzaju rozrywki chodzić może w specjalnym sprowadzaniu małych dzieci do basenu dla starszego pana – Johna Podesty? Dlaczego jest to główny element imprezy mający zachęcić zaproszonego do przybycia?

Tytuł: „Wczoraj było fajnie„.

Treść: „wciąż w komnacie tortur

Koniec wiadomości brzmi następująco: „Trzymając kciuki i starą nogę króliczą z pudełka na strychu złożę Molochowi w ofierze kurczaka w ogródku„. Nawet jeśli kurczak użyty tu jest w normalnym znaczeniu słowa, treść wiadomości jest zastanawiająca i dziwna.

Co ciekawe dziwną obsesję włoską kuchnią znaleźć możemy nie tylko w mailach Podesty, ale również w udostępnionych przez Wikileaks mailach prywatnej agencji wywiadu – Stratfor, z której usług wielokrotnie korzystało CIA:

Temat: „Liczenie osób chętnych na pizzę„.

Treść: „Kto spośród osób będących dziś w naszym biurze w Austin ma ochotę na pizzę? Mamy tylko jeden kawałek i zastanawiamy się jak cienko go podzielić…” Czy pracownicy agencji wywiadowczej, pracujący dla CIA planują wspólnie jak podzielić się jednym kawałkiem pizzy? Czy też, ponownie, nie o pizzy tu mowa?

Ponownie – pracownicy agencji wywiadowczej Stratfor piszą między sobą.

Tytuł wiadomości brzmi: „Przygotujcie się na hot dogowy piątek w stylu Chicago!

Treść: „By uczcić wszystkich Was, drogie hot dogi. Aaric, ty też możesz uczestniczyć!

Odpowiedź: „Obama wydał niedawno 65 000 dolarów z pieniędzy podatników na sprowadzanie samolotem pizzy / hot dogów na prywatną imprezę w Białym Domu, rozumiem, że mamy użyć tych samych kanałów?”

Wiadomości są krótkie, ale podnoszą bardzo wiele istotnych kwestii. Po pierwsze słowo „hot dog” w pierwszej wiadomości użyte jest by nazwać nie jedzenie, a osoby. Nadawca zwraca się w ten sposób do swoich odbiorców – co przy użyciu kodu pedofili nie jest pozbawione sensu – wtedy treść pierwszej wiadomości oznaczałaby „by uczcić wszystkich Was, chłopcy„. To następna wiadomość rodzi jednak najwięcej pytań: Dlaczego Barack Obama musi samolotem sprowadzać pizzę i hot dogi z Chicago? Czy w Waszyngtonie nie ma tego typu jedzenia? Czy to możliwe, by na jedną imprezę wydać 65 000 dolarów na… pizzę i hot dogi? Czy do kupowania tego typu przekąsek trzeba mieć specjalne „kanały”? Dlaczego transportem kateringu zajmuje się prywatna agencja wywiadowcza? I wreszcie – ze względów bezpieczeństwa w Białym Domu obowiązuje bezwzględny zakaz wnoszenia jedzenia z zewnątrz – wszystkie posiłki muszą być przygotowane przez kucharzy Białego Domu, a kucharze wizytujący nie mogą nawet wnieść sosów, czy innego rodzaju pół-produktów – wszystko musi być przygotowane od początku do końca na miejscu. Skoro więc tym, co specjalnym samolotem, na prywatną imprezę sprowadzał z Chicago Barack Obama nie mogło być jedzenie, to co się kryje za „hot dogami” i „pizzą„?

I na sam koniec – Doug Band – wieloletni współpracownik Clintonów przesyła maila między innymi do Johna Podesty i Humy Abedin ze zdjęciem (pizza.jpg) dwóch kobiet i małej dziewczynki jedzących pizzę, z komentarzem – „Jak mówił John, lepiej być nie może„. Kobiety na zdjęciu to dwie dziennikarki zajmujące się sprawą handlu ludźmi i seksualnego niewolnictwa, personalia dziewczynki ze zdjęcia są nieznane. Co komentują uczestnicy wątku: zjadaną przez obcych im ludzi pizzę, czy może małą dziewczynkę?

Przedstawiona analiza wiadomości mailowych nie jest wystarczającym dowodem by oskarżyć kogokolwiek o pedofilię czy handel ludźmi – nie można orzec z całą pewnością, że wszystkie te osoby stanowiące sam szczyt elit politycznych Stanów Zjednoczonych piszą o dzieciach kiedy używają słów takich jak „pizza” czy „hot dog„. Z całą pewnością można jednak stwierdzić, że stosują się one do jakiegoś kodu i używają tych słów w innym znaczeniu, niż to powszechnie przyjęte. Do tej pory żadna gazeta, telewizja, strona internetowa, żaden dziennikarz, polityk, organ władzy czy służb bezpieczeństwa – nikt nie przedstawił żadnego sensownego i spójnego wytłumaczenia tego jak można zrozumieć treść tych wiadomości, które podważyłoby internetową teorię. Media powtarzają w kółko, że afera #pizzagate została dawno obalona – nie potrafią jednak w żaden sposób wytłumaczyć tych kwestii, a zamiast szukać odpowiedzi usilnie próbują zagłuszyć i wyciszyć temat.

Waszyngtoński punkt kumulacji „zbiegów okoliczności”

Jak pisałam wcześniej – opublikowane przez Wikileaks maile są jedynie punktem wyjścia afery #pizzagate. Pójdźmy więc dalej tym tropem.

Pedofilia i handel ludźmi są nielegalne, dlatego ludzie dopuszczający się tych przestępstw działają w ukryciu. I tak jak w sieci mają swój własny kod jeśli chodzi o słownictwo, tak też poza internetem przez różnego rodzaju symbole i znaki potrafią się komunikować między sobą w sposób dla osób nieświadomych i niezaznajomionych z ich szyfrem zupełnie niedostrzegalny. To czego nie wie zwykły obywatel – wiedzą jednak służby specjalne. FBI w specjalnym raporcie związanym z walką ze zorganizowanymi siatkami pedofilskimi opublikowała następujące symbole – i przedstawiła co konkretnie one znaczą w środowisku osób wykorzystujących seksualnie dzieci, szukających dziecięcej pornografii lub uwikłanych w handel dziećmi:

Co istotne – znaki, którymi posługują się pedofile nie muszą być wierną kopią tych tu przedstawionych – mogą być one sprytnie ukryte, wplecione w szerszy obrazek, a mimo to powielając przedstawione schematy ich znaczenie wciąż będzie zrozumiałe dla wszystkich zainteresowanych.

W przetoczonych wcześniej wiadomościach zarówno jako nadawca jak i odbiorca zaczął już pojawiać się jeden z głównych bohaterów tej historii – James Alefantis z którym wywiad przeprowadziła Megyn Kelly. James Alefantis aktywnie zaangażował się w kampanię wyborczą Baracka Obamy, pozostaje w bliskich kontaktach zarówno z rodzeństwem Podesta jak i z Hillary Clinton. Prowadzi też, jak to mówi, rodzinną pizzerię Comet Ping Pong w Waszyngtonie. Na poniższej mapie znajduje się jego restauracja, a także jej otoczenie:

Jak się okazało, dziwnym zbiegiem okoliczności kilka biznesów sąsiadujących z restauracją Comet Ping Pong w swoich logach zawarło wskazane przez FBI symbole używane przez pedofili:

1. Besta Pizza

Pizzeria znajdująca się po tej samej stronie ulicy co Comet Ping Pong w swoim logo zawarła symbol „miłośników chłopców„. Kiedy tylko afera #pizzagate wybuchła w internecie restauracja pospiesznie zmieniła swoje logo:

Restauracja należy do spółki Uptown Pizza, Inc a jej prokurentem jest Andrew Kline – prawnik mianowany przez prezydenta Billa Clintona do Departamentu Sprawiedliwości w sprawach dotyczących handlu ludźmi.

2. Księgarnia Politics & Prose

Tuż obok znajduje się księgarnia. Właścicielami są Bradley Graham i Lissa Muscatine – oboje pisali dla Washington Post, a według wpisu na stronie księgarni: Lissa była jedną z osób które pomagały przy powstaniu biografii Hillary Clinton „Żywa Historia”. Do częstych gości księgarni rzekomo należą prezydenci Bill Clinton i Barack Obama. W znaczku „&” neonu księgarni znajduje się pedofilski symbol „miłośników małych chłopców„.

3. Terasol Bistro & Artisan Gallery

Po przeciwnej stronie ulicy znajduje się restauracja i galeria w jednym – Terasol Bistro. Na jej stronie znaleźć można było dwa obrazki, w tym logo zawierające symbolikę pedofilską: spiralki – znak „miłośników małych chłopców” oraz serduszko w serduszku – znak „miłośników dziewczynek” – z rączką w ręce, co też zdaje się być nie bez znaczenia. Po nagłośnieniu afery #pizzagate drugi symbol został zdjęty ze strony.

4. Comet Ping Pong i Buck’s Fishing and Camping

Właścicielem obu, sąsiadujących ze sobą restauracji jest James Alefantis poprzez spółkę Big Cheese LLC (Duży Ser). Pizzerii Comet Ping Pong przyjrzymy się bliżej za chwilę – w tym punkcie nadmieniam jedynie, że i tu dopatrzeć się można pedofilskiej symboliki w menu restauracji:

Dwie skrzyżowane paletki do ping ponga co prawda nie są motylkiem – ale według oceny internautów wciąż są one wyrażeniem symbolu „miłośników dzieci” – tylko tym razem jest on trochę lepiej ukryty. Możliwe, że nie przypadkiem też pierwsze litery wyrazów u góry (play – eat – drink czyli baw się – jedz – pij) układają się w kolejności PED jak „pedofil„.

5. Beyond Borders

Co w tym wszystkim najbardziej zastanawiające – tym samym punkcie w Waszyngtonie ma swoją siedzibę organizacja charytatywna zaangażowana w pomoc na Haiti „Beyond borders” (Poza granicami) ufundowana przez Fundację Clintonów. Według charytatywnego nawigatora jako swój cel statutowy wyznacza ona „pomoc ludziom w organizacji ruchów wyzwalających na Haiti„. Na stronie organizacji w zakładce „czym się zajmujemy” wymieniono między innymi: ukrócenie dziecięcego niewolnictwa oraz działania prewencyjne przeciw przemocy wobec kobiet i dziewczynek. Czy osoby zawodowo zajmujące się ochroną dzieci nie zdają sobie sprawy, że w ich bliskim sąsiedztwie używa się symboli związanych z dziecięcą pornografią, handlem dziećmi i dziecięcym seksualnym niewolnictwem? Czy też może…. ponownie, nie jest to przypadek?

James Alefantis aka jimmycomet

Wróćmy więc ponownie do największej ofiary internetowego spisku. James Alefantis jak na właściciela małej, lokalnej, rodzinnej pizzerii zdobył sobie zadziwiająco wysoką pozycję – według magazynu GQ jest on na 49 miejscu najważniejszych osób w Waszyngtonie, co najmniej 4 razy był gościem w Białym Domu i przynajmniej raz widział się tam z samym Barackiem Obamą. Przez wiele lat był też w związku z Davidem Brockiem – który w trakcie zeszłorocznej kampanii wyborczej Hillary Clinton dowodził „Correct the record” – czyli internetową armią najętych ogrów, którzy mieli za zadanie chwalić kandydatkę Demokratów w mediach społecznościowych i wkurzać na wszelkie sposoby zwolenników Donalda Trumpa w ich naturalnych internetowych bazach.

Prywatne konto Jamesa na Instagramie – jimmycomet wskazuje, że jest on w bliskiej zażyłości z osobami z samego politycznego świecznika:

Zdjęcie Jamesa Alefantisa zamieszczone w serwisie Instagram przedstawia Baracka Obamy grającego w ping ponga z chłopcem. Hashtagi zdradzają, że jest to bożonarodzeniowe przyjęcie w Białym Domu. James Alefantis obiecuje zazdrosnemu koledze (lub koleżance), że w kolejnym roku weźmie go / ją jako osobę towarzyszącą.

Osobisty list z podziękowaniem od Hillary Clinton za pomoc Johnowi i Tony’emu Podeście w organizacji zbiórki pieniędzy na rzecz jej kampanii.

Tu na wspólnym zdjęciu z Tonym Podestą.

W wywiadzie z Megyn Kelly była mowa o innym zdjęciu z Instagrama Jamesa Alefantisa. Tłumaczył on wtedy, że jest to zdjęcie jego chrześnicy, przyklejonej dla zabawy do stołu przez jej siostrę. Chodziło o to zdjęcie:

Razem z udzielonym przez właściciela restauracji Comet Ping Pong wyjaśnieniem zdjęcie nie budzi zdziwienia – dziewczynka jest uśmiechnięta, nie ma powodów by doczytywać się tu jakiegoś niemoralnego kontekstu zaistniałej sytuacji. To jednak, o czym Megyn Kelly w przeprowadzonym wywiadzie nie wspomniała, to fakt, że zdjęć małych dzieci na profilu Jamesa Alefantisa – bezdzietnego geja w średnim wieku, jest całkiem sporo. Co więcej, przeplatają się one ze zdjęciami trochę mniej niewinnymi. Jak na przykład to:

Przyjrzyjmy się więc dokładniej, czym James Alefantis dzielił się ze światem poprzez media społecznościowe:

„I nic już nigdy nie będzie jak przedtem #pierwszapizza #juniper”

Pośród komentarzy: „Nowa reklama Comet”, „Przestań!”

„Gotowy na Londyn”

„Zazdrość”

„To wpadnij odwiedzić”

„Aaaah… Kasa i piguły”

„Ping pong w Londynie brzmi kusząco!”

Czy oby na pewno chodzi o grę w ping ponga?

„buzi”

„Serio – jaki słodziak!”

„Serio”

„lol. słodkości to poważny biznes. Na serio :-p”

„to chyba się przepracowujesz po godzinach”

Komentarz: „#mleczkorobiciałudobrze”

Pośród komentarzy: „#pokójdozabijania”, „wystarczy spłukać, jak już skończysz”, „#morderstwo”

„Wakacyjna radość #kochamciastoczekoladowe”

„Bezwzględny zakaz korzystania z telefonów w LA BOUM BOUM ROOMIE” – czym jest pokój la bum bum?

Oto plakat promujący „la Boum Boum Room” w L’Enfant cafe (czyli po francusku cafe Dziecko) z dopiskiem „panseksualny raj„. Panseksualizm to pociąg seksualny do wszystkiego, niczym nieograniczony, a więc obejmujeący również pociąg do dzieci – co w połączeniu z nazwą kawiarni daje dość mroczny obraz. James Alefantis jest w bliskich kontaktach z właścicielem tego miejsca. Tu na zdjęciu z oznaczonym miejscem Cafe L’Enfant:

Właściciel kawiarni stoi  w środku w koszulce z napisem „<3 dziecko” po francusku. Czy chodzi o kawiarnię? W tym punkcie należy wspomnieć, że imię i nazwisko James Alefantis również niewiele się różni od „J’aime les enfants” czyli „Kocham dzieci” po francusku. Należy więc zadać pytanie: czy jest to prawdziwe imię i nazwisko właściciela Comet Ping Pong a podobieństwo jest zwykłym zbiegiem okoliczności, czy też sam je sobie przybrał celowo? A jeśli tak, to co ma ono wyrażać?

Komentarze: „uroczy!”, „Chcę takiego!”, „Aj-jaj!”, „#musisztomieć #słodkości”, „#musisztomieć”, „najdroższydodatek”, „szybko stajesz się moim ulubionym hashtagerem #hotard” (hot + retard czyli połączenie słowa gorący / seksowny i upośledzony), „#hotard”

Dlaczego opisując zdjęcie dziecka mężczyzna w średnim wieku używa słowa „hotard”?

„Dziecko prosi o miecz w kółko i bez przerwy: Czy mogę miecz? Czy mogę miecz? Do diaska! Daj dziecku ten cholerny miecz i wreszcie będziemy mieć spokój!”

Ostatni komentarz: „Zrób specjał Haitański, z ekstra serem” – jaka to pizza po haitańsku? Haiti już się pojawiło wcześniej w tym wpisie…

Napis na zdjęciu: „Niemieckie dziecko 1200 dolarów. Proszę nie dotykać!”

Opis: „Zdecydowanie przewartościowane”

Na zdjęciu Marina Abramovic – do jej wątku jeszcze wrócimy.

Opis: „Ocean wygląda niesamowicie!”

Komentarz w ramce: „To sprawia, że mam ochotę iść do świątyni.”

Jeden z komentarzy zawiera pytanie: „Grzebiecie ciało?”

Zaintrygowani internauci postanowili odnaleźć miejsce w którym zrobiono to zdjęcie. Nie będę w tym wpisie tego wątku bardziej rozwijać – zainteresowanych tym co znaleźli internauci i jakie ich odkrycie miało konsekwencje odsyłam tu.

„#miłośnicykurczaków”

W slangu po angielskumiłośnik kurczaków” oznacza dorosłego homoseksualistę, który odczuwa pociąg do nieletnich chłopców – termin uważany jest za obraźliwy.

Nawet jeśli rzeczywiście przyklejona taśmą do stołu dziewczynka jest chrześnicą Jamesa Alefantisa, czy to faktycznie tłumaczy wszystkie te zdjęcia? Czy tak duża ilość zdjęć dzieci (a jest ich znacznie więcej) bezdzietnego właściciela pizzerii w średnim wieku nie jest zastanawiająca? Czy dodawane opisy i hashtagi nie są nie na miejscu? W wywiadzie z Megyn Kelly jimmycomet twierdził, że jego zdjęcia są całkowicie niewinne, a wyciąganie innych wniosków jest niedorzeczne. Czy rzeczywiście tak jest?

Comet Ping Pong

Przyjrzyjmy się więc lokalnej, spokojnej, rodzinnej pizzerii, w której w pewne zimowe, niedzielne popołudnie z winy internetowych oszołomów został zakłócony spokój.

Restauracja ma łączyć pizzę i ping ponga – klienci zajadają się więc przysmakami włoskiej kuchni na stołach stylizowanych na stoły do gry.

W pizzerii znajduje się też oddzielny pokój do gier i zabaw, którego ściany zdobiły malowidła Arringtona De Dionyso:

Na malowidle duże postacie (kobieta i mężczyzna) trzymają w rękach małe główki. W odróżnieniu od pozostałych przedstawionych na obrazie osób, jedynie osoby które w dłoniach mają czyjeś główki mają też swego rodzaju poroże, które zdobi ich własne głowy. Od czasu zrobienia tego zdjęcia obraz został już zamalowany.

Powyższe zdjęcie zostało zrobione w łazience Comet Ping Pong. Widzimy na nim, ponownie, malowidło na ścianie – mężczyzny grającego w ping ponga. Ktoś przerobił niewinny obrazek w taki sposób, że oprócz odbijania piłeczki paletką mężczyzna się masturbuje i ma wytrysk. Obok  znajduje się napis „shut up ‚n fuck”„zamknij się i pieprz„. Czy to faktycznie przystaje do wizerunku rodzinnej pizzerii, do której rodzice mają przychodzić z dziećmi? Podobnie jak w przypadku poprzedniego obrazu – i ten został już zamalowany, a łazienka przeszła gruntowną renowację.

Przyjrzyjmy się innym zdjęciom w mediach społecznościowych w których pizzeria Comet Ping Pong została oznaczona:

Wszystkie powyższe zdjęcia umieszczał na Instagramie pracownik pizzerii. Opisy również są dwuznaczne – zamiast zapraszać słowami „come visit” używa się słówka „cum” czyli wytrysk. Pizza jest przedstawiana wielokrotnie w kontekście seksualnym. W jaki sposób wpisuje się to do wizerunku rodzinnej pizzerii przyjaznej dzieciom?

Na zdjęciu widać mężczyznę w bieliźnie i szpilkach umazanego czerwoną cieczą. W tle stoją stoły do ping ponga i piłkarzyki należące do restauracji – nie ma więc wątpliwości, że zdjęcie zostało faktycznie zrobione na podłodze Comet Ping Pong. Widoczny jest też komentarz Jamesa Alefantisa: „Sex„. W oddali widać też metalową klatkę – element wystroju wnętrza rodzinnej pizzerii, który również jest dość zastanawiający. Poniżej zdjęcie klatki, które lepiej prezentuje jej rozmiary:

W Comet Ping Pong regularnie odbywają się też imprezy specjalne – koncerty, pikiety na rzecz polityków czy prywatne imprezy urodzinowe. Poniżej przedstawiam plakaty promujące w mediach społecznościowych wydarzenia w restauracji, mające na celu zachęcić gości do odwiedzin:

Plakat promujący koncert zespołu „Sex stains” (plamy od seksu) – wydarzenie dla wszystkich grup wiekowych. Pod fotelem, w koronie napis: „Sasha Lord prezentuje”.

Kolejny plakat zapraszający na koncert między innymi zespołu Heavy Breathing – którego wątek poruszymy jeszcze za chwilę. Na plakacie przedstawiona jest naga kobieta z odciętą głową – a krew lecąca z odwłoku przypomina makaron. Całość pokryta jest kolejną warstwą trochę mniej widoczną – spiralkami, które według materiałów opublikowanych przez FBI oznaczają „miłośników małych chłopców„. W prawym, górnym rogu, w koronie znajduje się napis „Sasha Lord” – do niej też jeszcze wrócimy.

Tym razem wystąpić mają zespoły „Cosmonauts” (kosmonauci”), „Hollywood” i „Thee lolitas” (Wy lolity). Wydarzenie obrazować ma rozpłakane niemowlę – co ma wspólnego małe dziecko z koncertami muzycznymi? Ponownie wydarzenie zorganizowane jest „pod artystycznym patronatem” Sashy Lord.

Nikt z nas chyba nie słyszał wcześniej o zespołach które dają koncerty w Comet Ping Pong. Kolejnym już zbiegiem okoliczności i one nawiązują wprost do pedofilii, a w ich teledyskach używa się symboli z wykazu FBI.

Heavy Breathing

Poniżej znajduje się jeden z teledysków zespołu Heavy Breathing. Bez wątpienia można stwierdzić po montażu i użytych technikach manipulacyjnych i przekazach podprogowych, że nie jest on wynikiem pracy amatora – a specjalisty. Wystarczy obejrzeć go ze zmniejszoną prędkością by dostrzec dziwne sztuczki, które zastosowano:

Podobnie jak zdjęcia Jamesa Alefantisa – teledysk do piosenki „U the one I want” miesza i szatkuje ze sobą ujęcia przedstawiające dzieci i ujęcia o podtekście seksualnym. Na niektórych widać, że głęboko w kadrach, w tle zostały wklejone zdjęcia ludzi z zakneblowanymi ustami i swoją ekspresją wyrażającymi strach. Na innym przedstawiona jest atrakcyjna kobieta, cały ekran pokrywa róż, a na dole przez króciutki moment pojawia się napis „baby” – czyli „dziecko” lub „kochanie”. Można by doszukać się tu znacznie więcej niepokojących szczegółów – istotne jest jednak to, że teledysk jest zrobiony z użyciem technik podprogowych których normalnie się nie stosuje w teledyskach, a już na pewno nie w takim stężeniu. Czy mały, nieznany, amatorski zespół sam był w stanie stworzyć tego typu teledysk?

Co więcej, strona zespołu również zawiera kontrowersyjne obrazki do prezentacji piosenek:

Na górze napis „Wszystkie dzieci

Sex Stains

W teledysku „Land of la LA” zespołu wykorzystany i wyeksponowany jest symbol „miłośników chłopców„. Kolejny przypadek?

Majestic Ape

Majestic Ape występuje solo, jak też wraz z zespołem Heavy breathing. Oto jej / jego wizerunek sceniczny:

W jednym z teledysków postać ta nawiązuje nie przez symbole, a wprost do pedofilii:

„Bram72: hej czy czasem chodzisz na domowe występy?

„MajesticApe29: OBRZYDLISTWO… CO TY JESTEŚ, JAKIMŚ PEDOFILEM?”

Internauci podejrzewają, że w postać Majestic Ape wciela się nie kto inny jak sam James Alefantis.

Jak wyglądają imprezy z udziałem opisanych zespołów w restauracji Comet Ping Pong przedstawia poniższe wideo:

Okazją są 30 urodziny Sashy Lord – osoby której imię i nazwisko pojawia się w koronach na plakatach promujących wydarzenia w Comet Ping Pong. Jak dowiedzieć się można z jej strony internetowej Sasha studiowała rekreację terapeutyczną i oprócz współpracy z Comet Ping Pong pracuje też w ramach wolontariatu z organizacjami dziewczęcych skautów (po polsku powiedzielibyśmy harcerek).  Głównym polem jej działania są ośrodki opiekuńcze / poprawczaki gdzie w ramach programu „Dziewczynki – skauci poza kratami” udziela dzieciom pomocy. Na przedstawionym wideo Majestic Ape w ten oto sposób przedstawia gościom jubilatkę: „Jeśli masz tak jak ja, to kochasz Sashę. A jeśli nie, to wciąż chcesz korzyści, które ona może załatwić hahahaha. Rzeczy takie jak darmowa pizza czy alkohol, lub pomadka

Dalej postać kontynuuje swój monolog: „Czy ktoś z Was już się nacieszył tą specjalną pizzą którą tu dziś mamy zwaną „hottie” (gorąca / seksowna)? Czy zaznajomiliście się już z naszą hottie nawet jeśli jeszcze jej nie jedliście? Jeśli znasz już naszą hottie nie musisz nic robić, wystarczy że podniesiesz kciuk do góry, jeśli znasz tę hottie. Wystarczy, że podniesiesz lekko rękę. Jeśli jeszcze jej nie miałeś musisz jej spróbować, jest przepyszna! (…) Jest też jeszcze jedna rzecz, którą Sasha zrobiła dla mnie osobiście. Sześć lat temu, jeszcze w czasach przed Facebookiem dowiedziałam się, że jestem bezpłodna. Jałowa. Więc poprosiłam Sashę, by urodziła mi dziecko i, wiecie co? Zrobiła to. Początkowo się trochę martwiłam, myślałam sobie – ona jest Rosjanką, może to dziecko sprzedać za wódkę i miękki papier toaletowy. Ale nie zrobiła tego. Trzymała to dziecko do samego końca. Wszystko się popieprzyło kiedy dziecko się urodziło. Musiałam uśpić to gówno. EUTANAZJA. Wiecie dlaczego to zrobiłam? Okazało się ono bardzo malutkie, nie miało włosów, a z brzucha wystawała mu jakby lina – pępowina.(…) Na sam koniec chcę tylko powiedzieć, że dzięki Bogu Thievery Corporation nie gra u nas w tym tygodniu bo…. (bardzo niewyraźnie) to dziecko ma tydzień / jest słabe”

A tu wstęp przed wspólnym koncertem Majestic Ape i Heavy Breathing:

Publiczność zaczęła robić żarty nawiązujące do pedofilii na co postać odpowiada: „Cóż, wszyscy mamy swoje preferencje haha…

 

Gotowanie dusz z Mariną Abramovic

Ze wszystkich dotychczasowych publikacji Wikileaks najwięcej kontrowersji w internecie i w mediach wzbudził mail w którym artystka serbskiego pochodzenia – Marina Abramovic prosi Tony’ego Podestę by przekazał swojemu bratu zaproszenie do niej na sesję „Spirit Cooking” (gotowanie dusz).

Nawet media głównego nurtu musiały wyrazić swoje zdziwienie, czy wręcz oburzenie, że szef sztabu Hillary Clinton uczęszcza w czasie wolnym na tego typu imprezy. Działalność artystyczna Mariny Abramovic nie jest żadną tajemnicą – można znaleźć w internecie jej liczne performanse: jak malowanie świńską krwią po ścianach, pozorowane uczty kanibalskie czy artystyczne składanie w ofierze noworodków. Poniżej kilka przykładów:

Na powyższych zdjęciach uwieczniono Lady Gagę uczestniczącą w imprezie przez Marinę Abramovic zorganizowaną – nie jest to jednak jedyna gwiazda, która jest przyjaźni się z artystką – do grona jej znajomych należą też Jay-Z, Kim Kardashian i James Franco. Czy dziwne rytuały które odprawia dla bogatych ludzi Marina Abramovic to coś więcej niż tylko pozorujące czarną magię performanse? Trudno stwierdzić. To co w tej sprawie zdziwiło mnie najbardziej, to nie „gotowanie dusz”, lecz okładka magazynu, na której widnieje serbska artystka razem z małym, nagim chłopcem, któremu zakrywa oczy. Wiemy, że Marina Abramovic przyjaźni się z braćmi Podesta i z Jamesem Alefantisem. Czy i ona uwikłana jest w aferę #pizzagate?

Tony Podesta

Brat szefa sztabu Hillary Clinton według ujawnionych przez Wikileaks materiałów ma prawdziwą obsesję na punkcie makaronów. Na co dzień jednak, razem z żoną Heather jest kolekcjonerem sztuki – a sztuka którą się interesuje nie trafia zbyt często do zwykłych galerii.

Najbardziej znanym dziełem sztuki w posiadaniu wpływowej pary jest „The Arch of Hysteria” (łuk histerii) Louise’a Bourgeois:

Jak swoje dzieło tłumaczy twórca: „rzeźba wyraża poczucie duchowego, euforycznego uniesienia„. Coś jednak tu nie pasuje. Dlaczego wygięte ciało pozbawione jest głowy? Czy faktycznie chodzi o duchowe uniesienie, jak to przyjęto w oficjalnej wersji? Czy może rzeźba przedstawia coś zgoła innego?

Jednym z najsłynniejszych masowych morderców w historii Stanów Zjednoczonych był Jeffrey Dahmer – zabił przynajmniej 17 młodych mężczyzn i chłopców – był też nekrofilem, kanibalem i pedofilem – wiele ofiar więc też zgwałcił, a niektóre zjadł. Po zabiciu chłopców układał ich w wymyślne pozy i robił im zdjęcia Polaroidem. Oto przykład:

Na tej podstawie wielu uważa, że prawdziwą intencją autora rzeźby jest gloryfikacja czynów zbrodniarza. Ocenę tego która interpretacja dzieła jest bardziej wiarygodna pozostawiam czytelnikom.

W 2015 roku magazyn Washington life zamieścił artykuł i serię zdjęć obrazujących prywatny dom Tony’ego Podesty. Przyjrzyjmy się więc jak mieszka i czym zachwyca się na co dzień miłośnik makaronów i sztuki:

Dlaczego mężczyzna w podeszłym wieku, w swoim ultra nowoczesnym domu urządzonym przez wielkich projektantów wnętrz z zachowaniem stylu modernistycznego ma przy swoim łóżku pluszowe misie?

Idąć dalej – na trzech spośród czterech widocznych obrazów przedstawione są dzieci. Trzy z nich to dzieła jednej z ulubionych artystek Tony’ego Podesty –  Biljany Djurdjevic. Wiele z jej obrazów przedstawia małe dzieci – żywe bądź martwe, w dziwnych pozach i układach, zanurzone w wodzie lub na dnie basenu. Poniżej przedstawiam prace będące w posiadaniu Tony’ego Podesty:

Oraz inne prace tej samej artystki:

Widzisz już wyraźny, wspólny motyw przeplatający się przez obrazy?

Inni artyści których prace zbiera Tony Podesta zajmują tę samą, artystyczną niszę. W rozmowie z The Washington Post (która została zdjęta ze strony po wybuchu afery #pizzagate) Heather – żona Podesty – zdradza, że sypialnia w ich domu ozdobiona jest zdjęciami nagich nastolatek w domach na przedmieściach, autorstwa Katy Grannan. Nie wiemy które konkretnie zdjęcia posiada w swej kolekcji para, poniżej przedstawiam przykład twórczości artystki:

Jak czytamy dalej w artykule „Jeśli Tony’emu i Heather podoba się styl artystów, potrafią ich hojnie wynagrodzić. Małżeństwo Podestów chętnie pomaga tym, którzy najlepiej się zapowiadają, dla wsparcia celu są gotowi poświęcić zarówno czas jak i środki.” Pomoc to nie tylko skupywanie prac za grube pieniądze, ale też organizowanie imprez na których wspierani przez nich artyści mogą się zapoznać i przedstawić właścicielom największych galerii sztuki. Jak czytamy dalej kolejną z artystek wzrastających twórczo pod skrzydłami wpływowego małżeństwa jest Patricia Puccini. Oto wybrane przykłady jej prac:

W swych pracach artystka często przedstawia małe dzieci śpiące lub obudzone, ale w łóżku i zbliżające się do nich potwory. Co tak urzekło Tonye’go Podestę w tych pracach, że postawił hojnie wspierać artystkę? Może po objadaniu się całe dnie makaronem sam ma w nocy złe sny?

Wątek ten można by rozwijać jeszcze dalej – bo wśród zainteresowań pary mecenasów sztuki znajdują się również prace o charakterze kanibalskim – zamiast jednak zagłębiać się w ten tunel bez końca przejdźmy do kolejnej kwestii.

Sprawa Madeleine McCann

Trzeciego maja 2007 roku, w Portugalii, zaginęła czteroletnia Madeleine McCann – brytyjska dziewczynka, która przyjechała na południe Europy na wakacje wraz z rodzicami i rodzeństwem.

Zadziwiający w całej sprawie był fakt, że dziewczynka została porwana późnym wieczorem, z łóżeczka, kiedy prawdopodobnie już spała. Porywacze nie zostawili żadnych śladów włamania. O sprawie głośno było na całym świecie, jednak mimo wzmożonej pracy policji i służb, mimo zaangażowania w rozwiązanie sprawy wielu postronnych osób, małej Madeleine nigdy nie odnaleziono, a śledztwo zostało umorzone.

Jak się okazuje w pobliżu hotelu z którego z którego została porwana dziewczynka swoją willę miał… wnuk Zygmunta Freuda.

Willa Clementa Freuda oddalona jest od miejsca porwania małej Madeleine o niecałe pół kilometra. W czasie popełnienia przestępstwa nie było go w Portugalii, kiedy jednak o całej sprawie zrobiło się głośno przyjechał i zapoznał się z rodzicami dziewczynki, a nawet zaoferował im pomoc. Dwa lata później Clement Freud zmarł.

Dopiero wtedy media dały głos kobietom – które opowiedziały swoje historie o tym jak zmarły brytyjskiego szlachcic molestował je i brutalne gwałcił kiedy były małymi dziewczynkami. Clement Freud okazał się pedofilem, który w trakcie swojego długiego i dostatniego życia wykorzystał seksualnie wiele dzieci, nigdy nie ponosząc kary za swoje czyny.

Jak to się ma do #pizzagate?

Clement Freud nie porwał małej Maddie – 3 maja 2007 roku przebywał daleko od miejsca zdarzenia, jego wizerunek też nie przystaje w żadnym stopniu do podawanych przez Scotland Yard rysopisów:

Czy już rozumiesz w jaki sposób puzzle tej układanki się łączą?

Jeśli nie, to może to zdjęcie rozjaśni Ci sytuację:

Kiedy wybuchła afera #pizzagate internauci szybko zauważyli, że bracia John i Tony Podesta w zadziwiająco dużym stopniu odpowiadają opublikowanym przez Scotland Yard rysopisom.  New York Times w swoim artykule obalającym internetowe śledztwo napisał, że oba szkice dotyczą jednego podejrzanego – w związku z czym doszukiwanie się w nich podobieństw do wpływowych braci z Waszyngtonu jest tak niedorzeczne, jak teoria o reptylianach. A jednak oba rysopisy różnią się diametralnie, jak więc dotyczyć mogą jednej i tej samej osoby? I czy rzeczywiście tak uderzające podobieństwo nie jest zastanawiające? Może nie bez powodu Scotland Yard zdecydował się opublikować nie jeden, a dwa rysopisy?

Gdzie przebywali więc bracia Podesta 3 maja 2007 roku? Czy mogli mieć dostęp do willi Clementa Freuda w Portugalii w czasie jego nieobecności? Służby z pewnością są w stanie łatwo odpowiedzieć na te pytania. My też byśmy to wiedzieli, gdyby w mailach opublikowanych przez Wikileaks była zawarta korespondencja z tego okresu. Tak jednak nie jest – i jest to o tyle zastanawiające, że Wikileaks opublikowało kilka maili starszych niż 3 maja 2007 roku – ma więc do nich dostęp. Z jakiegoś powodu jednak – albo akurat w maju 2007 roku John Podesta praktycznie nie korzystał z maila, albo… Wikileaks czeka na odpowiedni moment.

Jest to oczywiście tylko moim domysłem – wydaje mi się jednak możliwym, że tuż przed samymi wyborami FBI zdołało przekonać Juliana Assange by wstrzymał się z publikacją pewnych maili na czas po wyborach. Ci, którzy uważnie śledzili publikacje Wikileaks wiedzą, że po 30 października miała się rozpocząć 3 faza, która nigdy nie nastąpiła. Jeśli więc, tak jak podejrzewam, Wikileaks jest w posiadaniu maili Johna Podesty z marginesem kilku dni w obie strony od 3 maja 2007 roku, to prawdopodobnie dowiemy się, gdzie w tym czasie przebywali podejrzewani przez internautów o porwanie Medeleine McCann bracia Podesta.

Fundacja Clintonów i Haiti

W styczniu 2010 roku miało miejsce trzęsienie ziemi na Haiti, które niemalże zrównało z ziemią i tak pogrążony w głębokiej biedzie kraj. Z domów zerwane zostały dachy, wiele ludzi zginęło, a brak dostępu do podstawowych środków czystości stwarzał dodatkowe zagrożenie wybuchu epidemii. Niedługo potem zaobserwowano, że ranne w wyniku kataklizmu dzieci zaczęły znikać ze szpitali, bez śladu. UNICEF podniósł alarm, że próbuje się wywozić z kraju dzieci, które mają rodziców – jako sieroty za granicę, zaapelował też, by na pewien czas zakazać jakichkolwiek adopcji zagranicznych w obawie, że są one przykrywką dla handlarzy dziećmi do prowadzenia swej nielegalnej działalności.

Haiti już dwukrotnie pojawiło się w tym wpisie – organizacja Beyond Borders założona przez Fundację Clintonów zajmuje się właśnie pomocą Haitańczykom, a w komentarzach pod zdjęciem na Instagramie zamieszczonym przez Jamesa Alefantisa – właściciela pizzerii Comet Ping Pong – znajdującej się po przeciwnej stronie ulicy od Beyond Borders, ktoś poprosił o przyrządzenie „haitańskiego specjału z ekstra serem”. Zbyt odległe detale, by doszukiwać się tu połączenia? Czy może odwrotnie – to właśnie to połączenie pozwala zespolić wszystkie przedstawione w tym wpisie wątki w jedną całość?

Tak jak przestrzegał UNICEF – wiele haitańskich dzieci padło ofiarą handlarzy żywym towarem, a z kraju według szacunków wywozi się 30 000 dzieci rocznie do Dominikany – skąd rozsyła się je dalej w świat jako tanią siłę roboczą lub dziecięcych seksualnych niewolników.

Jedną z osób złapanych na próbie przemytu haitańskich dzieci przez granicę z Dominikaną, celem wywiezienia ich potem do Stanów Zjednoczonych jest Laura Silsby – chrześcijańska misjonarka, założycielka New Life Children’s Refuge (Dziecięcy Azyl Nowe Życie). Niecały miesiąc po trzęsieniu ziemi grupa baptystycznych misjonarzy z Idaho – w tym Silsby, próbowała uprowadzić z kraju 33 dzieci bez jakichkolwiek pozwoleń czy dokumentów – twierdząc, że są one sierotami na które w Stanach czekają nowi rodzice adopcyjni. Jak się jednak okazało – żadne z przemycanych dzieci sierotą nie było, a Laura Silsby mimo pięknych słów o „miłości bliźniego” i oddawania swego życia na służbę Jezusowi została wielokrotnie przyłapana na kłamstwach i w końcu trafiła do aresztu. Jak dowiadujemy się z opublikowanych przez Wikileaks maili agencji Stratfor – pomocy prawnej udzielił jej adwokat Jorge Puello Torres – który to niecałe dwa miesiące potem sam został oskarżony o przemyt ludzi i zmuszanie porwanych kobiet i dziewczynek do prostytucji, a następnie w związku z tymi oskarżeniami został aresztowany w Santo Domingo. Widzimy więc wyraźnie przykład tego, jak ludzie popełniający te same przestępstwa zdają się tworzyć pewną siatkę powiązań, że zabezpieczają się nawzajem przed konsekwencjami łamania prawa.

Maile ujawnione przez Wikileaks rzuciły jednak nowe światło na tę całą sprawę. Jak się bowiem okazało Hillary Clinton pozostawała w bliskim kontakcie z Laurą Silsby i była na bieżąco informowana o jej organizacji New Life Children’s Refuge w tym o planach założenia sierocińca na Haiti przynajmniej od… 2001 roku – czyli na 9 lat przed trzęsieniem ziemi. Hillary Clinton na tyle zaangażowana była w sprawy organizacji, że pastor Clint Henry z New Life Children’s Refuge w mailu do niej zawiera informacje takie jak koszty lotów pracowników organizacji, czy koszta transportu dzieci autobusem do Dominikany:

Co więcej, kiedy misjonarka została aresztowana, Huma Abedin – regularnie przesyłała Hillary Clinton najnowsze doniesienia i wieści na jej temat, a Hillary wysłała nawet maila do prawnika z prośbą o poradę prawną w sprawie aresztowanych. To jednak nie koniec – haitański sąd w końcu uniewinnił grupę misjonarzy, za wyjątkiem Laury Silsby, która została skazana jedynie za organizację „nielegalnego transportu”, a na poczet kary zaliczono jej czas spędzony w areszcie. Laura Silsby wyszła na wolność zaraz po ogłoszeniu wyroku. Jak twierdzi Shani M. King – autorka artykułu zamieszczonego w Harvard Human Rights Journal tak łagodne potraktowanie sprawy amerykańskich misjonarzy – przemytników nie jest jednak przypadkowym przypływem łaskawości, czy dowodem niewinności oskarżonych – jest tylko skutkiem tego, że zaraz po przylocie na Haiti, za oskarżonymi ujął się sam prezydent Bill Clinton. Laura Silsby wróciła do Stanów, zmieniła nazwisko na Gayler i pracuje teraz w zarządzie firmy AlertSense jako wiceprezes do spraw marketingu. Firma dostarcza władzom stanowym systemy szybkiego informowania – np. w przypadku kiedy ktoś zgłasza porwanie dziecka.

Skoro więc państwo Clintonowie tak chętnie angażują się w pomoc osobom złapanym na próbie przemytu dzieci, to może jednak istnieje związek między Fundacją Clintonów, a międzynarodowym handlem dziećmi o pedofilskim podłożu?

Czy tak jest badała młoda działaczka pracująca dla Human Trafficking Center (Centrum do spraw handlu ludźmi) – Monica Petersen. We wpisach na swoim blogu pisała o „skandalicznej działalności Clintonów na Haiti„, prowadziła też własne śledztwo mające na celu zbadać czy Fundacja Clintonów sama nie jest uwikłana w handel ludźmi. Niestety w zeszłym roku dokładnie w tym czasie kiedy afera #pizzagate zaczęła nabierać rozpędu w internecie Monica Petersen została znaleziona martwa – jak mówi oficjalna wersja – w wyniku samobójstwa.

Poszlak wiążących Clintonów z siecią pedofili jest jednak znacznie więcej. Przez lata przyjaźnili się oni ze skazanym za zmuszanie nieletniej dziewczynki do prostytucji – Jeffreyem Epsteinem, wielokrotnie latali też na jego prywatną wyspę samolotami Lolita Express. Tuż przed wyborami nowojorska policja przejęła też komputer Anthony’ego Weinera (męża najbliższej współpracownicy Hillary – Humy Abedin) -przyłapanego na wysyłaniu niestosownych wiadomości i zdjęć do 15- letniej dziewczynki. Czy na przejętym komputerze znajdują się skasowane przez Hillary maile? A jeśli tak, to co mogą one ujawnić?

Za ofiary i wszystkich tych, co zginęli stając w ich obronie

We wstępie przytaczałam słowa Baracka Obamy, który mówił o tym, jak istotna jest prawda. Że jeśli nie potrafimy odróżnić jej od kłamstwa, to nie możemy wiedzieć czego należy bronić, za co warto toczyć walkę. Jeśli po przeczytaniu tego artykułu nadal nie wiesz co jest prawdą a co kłamstwem, to proszę przewiń bocznym suwakiem tę stronę na samą górę i ponownie obejrzyj wywiad, który Megyn Kelly przeprowadziła z Jamesem Alefantisem. Czy rozumiesz już co mam na myśli, kiedy piszę, że media umarły? Afera #pizzagate jest prawdziwa. Nie jest to teoria spiskowa internetowych oszołomów, a prawdopodobnie największy skandal polityczny w historii Stanów Zjednoczonych. Wątków odkrytych jest na prawdę znacznie więcej i te same motywy pedofilskie powtarzają się niezależnie od tego w którą nitkę odbijesz, którą osobę zdecydujesz się sprawdzić. Nie jest to też pierwszy wielki skandal o podłożu pedofilskim na świecie – głośno było o sprawie Jimmy’ego Savile‚a, czy o odkrytym w zeszłym roku w Norwegii pedofilskim kręgu tamtejszych elit, w który uwikłani byli politycy. Niedługo po aresztowaniach, kolejnym zbiegiem okoliczności, rząd Norwegii wycofał się ze wspierania fundacji Clintonów. Oba te przypadki dryfowały gdzieś na obrzeżach powszechnej świadomości, przemilczane przez media, powtarzane w internecie jako teorie spiskowe – aż do momentu kiedy okazały się prawdą. Podobnie i w tym przypadku – lina się zacieśnia.

W lutym 2011 roku, amerykański dziennikarz Andrew Breitbart zamieścił na Twitterze następujący wpis:

„Nie pojmuję jak postępowy guru John Podesta nie jest jeszcze powszechnie znany jako światowej klasy przykrywka dla seksualnego niewolnictwa nieletnich i obrońca niewyobrażalnego syfu”.

Niedługo po publikacji tego wpisu dziennikarz zmarł, a koroner który badał przyczyny jego śmierci został otruty arszenikiem. Sześć lat później wielu z nas już wie to, co wiedział wtedy Andrew Breitbart. Tego pożaru już nie da się ugasić, wszystkich nas nie da się uciszyć. Popatrz jeszcze raz na prace Patricii Puccini – ile jeszcze potworów ma nawiedzać i swoimi szczypcami obejmować małe dzieci? Ile z oprawców umrze jak Jimmy Savile i Clement Freud – nigdy nie ponosząc konsekwencji swoich czynów?

Jeśli więc los ofiar nie jest Ci obojętny, jeśli chcesz by winnych dosięgła sprawiedliwość, to nie pozwól mediom zamieść tej sprawy pod dywan. Zadawaj pytania, podważaj narracje, które próbuje się Ci narzucić, nie tylko w tej sprawie, ale i w innych. Cała ta historia pokazuje, że nie wystarczy tylko – jak mówił prezydent Obama – samemu potrafić odróżnić prawdę od kłamstwa – bo ci, którym na kłamstwie zależy są wystarczająco silni by Cię uciszyć. Nie mamy większych głośników, ale to nas jest więcej. Pociągnijmy tę sprawę do końca, ukróćmy tę przeczywistość. Pokażmy, że nawet za cenę śmieszności i wyzwisk od oszołomów, tych dzieci warto bronić, tę walkę warto stoczyć.

Przeczywistość

KRZYKNIJ:Share on FacebookTweet about this on TwitterGoogle+Share on RedditEmail to someoneshare on Tumblr